Ruch Światło-Życie Diecezji Drohiczyńskiej

Coraz bliżej mety- relacja z przedostatniego dnia oazy w Sarnakach

Uczestnicy odliczają już godziny do powrotu do domu. Animatorzy zastanawiają się, co będą robić podczas kolejnych dni wakacji. Ksiądz szuka czasu na odespanie kilkunastu godzin. Zapraszamy do relacji alumna Pawła i siostry Bernardyny z przeżytych dni Oazy Młodszych Dzieci Bożych w Sarnakach! 

Alumn Paweł (V rok WSD): Dzisiejszy dzień również był pełen wrażeń poza codziennymi oazowymi zajęciami gościliśmy strażaków z Łosic. Panowie uczyli dzieci RKO a także mówili o bezpiecznym wypoczynku w czasie wakacji. Mówili także jak zachować się będąc świadkiem wypadku, jakie informacje powinny być podane podczas powiadamiania służb ratunkowych. Po obiedzie odwiedziła nas pani która najpierw pomalowała dzieciom twarze, nauczyła kilku tańców, a na koniec z balonów robiła różne zwierzęta i inne ciekawe rzeczy, więc każde dziecko miało jakąś konstrukcje z balonów. Oczywiście nie mogło zabraknąć Eucharystii, na zakończenie dnia było nabożeństwo drogi krzyżowej.

Oaza dla kleryka nie jest czymś łatwy. Jeśli człowiek przez rok mieszka w seminarium gdzie jest bardzo cicho, to ciężko odnaleźć się w sytuacji gdzie do koła biega sześćdziesięcioro dzieci którym usta się nie zamykają. Jednak mimo hałasu jest bardzo sympatycznie, a tych dzieci nie da się nie lubić.

Siostra Bernardyna (karmelitanka): Ośmioletni chłopczyk, który usilnie prosił mnie o możliwość pomagania w rozkładaniu sztućców na obiad zapewniając, że tym razem „to nie za bieganie, tylko tak…”. Młodzi ludzie zasłuchani, pochyleni nad Słowem Bożym- spotkanie przy studni wody żywej po pracowitym dniu pełnym zatroskania o młodych braci i siostry… Sześćdziesiątka małych, hałaśliwych urwisów nagle milknących, bo zaczyna się modlitwa (czasem musiało pomóc wiele mówiące spojrzenie Księdza Moderatora)… Jasny uśmiech Księdza Biskupa- naszego „najspecjalniejszego” gościa, gdy po rozmowie na temat Ewangelii słyszy pełne entuzjazmu objaśnienia o piłkarskich pasjach czy też zachwyty nad śniadaniowymi parówkami… Miękki piasek nad Bugiem, z którego w mgnieniu oka powstaje miasteczko (podobno klasztor dla mnie gdzieś też się znalazł)… Tony kanapek z pasztetem i mielonką (są też zapaleni zwolennicy dżemu)… Najprawdziwsze króliki i przepiękne łabędzie „w ZOO św. Franciszka” ojców kapucynów… Dzika radość chłopców na wieść, że ostatni się myją, a więc można rozegrać jeszcze wieczorna mistrzostwa piłki nożnej… I niezbędna wiedza każdego oazowicza, co to takiego ten „prawidłowy przykład przysiad oazowy” (nie zdradzę, trzeba samemu się przekonać)… I te chwile bezcenne… Sześćdziesiąt par dziecięcych oczu wpatrzonych w biel opłatka- JEZUSA, który stał się dzieckiem najmniejszym, najbardziej bezbronnym, spragnionym ludzkiej miłości, choć przecież wszechmogącym… Abyśmy przez Niego i w Nim stali się dziećmi- nie tyle ważnymi, co szalenie kochanymi, nie tyle użytecznymi, co służącymi z miłością, nie tyle posiadającymi i domagającymi wiele, co pełnymi radości Ewangelii i szczęśliwymi… Bogu niech będzie chwała za tydzień Oazy Młodszych Dzieci Bożych w Sarnakach!

Możliwość komentowania jest wyłączona.