Ruch Światło-Życie Diecezji Drohiczyńskiej

Wywiad z alumnem Grzegorzem Konopackim

Alumn Grzegorz Konopacki jest „prawą ręką” moderatora diecezjalnego księdza Jarosława Błażejaka. Niektórzy nawet żartują, że jest „v-ce moderatorem”, jednak on sam temu zdecydowanie zaprzecza. W Ruchu Światło-Życie jest już ponad 7 lat. Jak ocenia ten czas? Zapraszamy do lektury!

 

Jak  zaczęła się Twoja  przygoda z Ruchem Światło- Życie?

W 2007 roku wikariuszem w mojej parafii  Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach był ksiądz  dr Jarosław Błażejak.  Zaproponował mi wyjazd w góry jednocześnie zachęcając  mnie tym, że będzie fajnie, będę świetnie się bawił oraz jednocześnie  wędrował  po górach. Pamiętam, że dodał: „pojedziesz na oazę”  (nie do końca rozumiałem o co mu chodzi). Kilka osób z mojej klasy jeździło na oazy i nawet chciałem z nimi pojechać, ale jakoś były inne okoliczności, które nie pozwolały mi na wyjazd. Jadąc pierwszy raz na oazę zastanawiałem się, czy zabrać ze sobą Pismo Święte? Brakowało mi miejsca w torbie, ale ostatecznie udało mi się je „upchnąć” :). Tak to się właśnie rozpoczęło.

Na ilu oazach już byłeś?

Jako uczestnik byłem 7 razy, natomiast aż 15-krotnie jako animator.

Czy na rozpoznanie powołania wpłynął Ruch Światło- Życie?

Tak, mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że moje powołanie istnieje dzięki Ruchowi Światło-Życie. Przez różne sytuacje, słowa, fragmenty z Pisma Świętego Pan Bóg dawał mi znaki. Pokazywał mi drogi, którymi mam iść, aby być bliżej Niego. Coraz bardziej otwierałem się na Jego miłość.

A czy możesz nam opowiedzieć najzabawniejszą historię związaną ze swoją działalnością w Ruchu?

Było to podczas Oazy Nowego Życia III stopnia w Warszawie, kiedy moderatorem był ksiądz Dariusz Kucharek. Ksiądz przyszedł wieczorem, niektórzy spali, inni prawie spali i zapytał nas co będziemy robić po maturze. Był to czas, kiedy większość osób była przed maturą, ja także. Jedni mówią, że pójdą na studia, inni zrobią prawo jazdy, a ja mówię, że pojadę na kremówki! I pojechałem!

Wiemy, że odnowiłeś Ruch Światło-Życie w drohiczyńskim seminarium. Jak to się stało?

Tak, Ruch działał już wcześniej, jednak było nieco „martwy”. Postanowiłem, że będą spotkania.  Widziałem, że jest taka potrzeba. Początkowo spotkałem się  z wielkim oporem. Jak kleryk z pierwszego roku chce organizować i tworzyć coś innego, dziwnego?! Spotkania wymagają zaangażowania i czasu, stąd też była ta niechęć. Przez 3 lata w seminarium odbyło się 25 spotkań, w których systematycznie co 2 tygodnie (czasami z małymi przerwami) uczestniczy ok. 30 alumnów.

Jako jeden z nielicznych w naszej diecezji Alumn Grzegorz Konopacki ma krzyż animatorski. Jak do tego doszło?

Krzyż animatorski dostałem 12 czerwca 2011 roku. Otrzymałem go w Krościenku podczas Centralnej Oazy Matce, która jest zawsze tydzień przed zesłaniem Ducha Świętego. Krzyż animatorski wraz z błogosławieństwem animatora przyjąłem z rąk moderatora generalnego Ruchu Światło-Życie, księdza Włodarczyka. To właśnie wtedy zadecydowałem, że pójdę do seminarium.

Wracając jeszcze do życia seminaryjnego. Ilu kleryków będzie zaangażowanych w tym roku w oazy wakacyjne?

Na każdą oazę jest po dwóch kleryków, ale na Oazy Młodszych Dzieci Bożych po trzech, czyli w sumie 16. Tak jak Pan Jezus posyłał po dwóch, tak i my klerycy będziemy jeździć po dwóch na każdą oazę!

Dlaczego Twoim zdaniem młodzi ludzie nie chcą jeździć na oazy?

Ruch Światło-Życie wymaga od uczestników przemiany serca. Każdy chce iść na łatwiznę, do przodu, a oaza wymaga porzucenia starego człowieka, by zyskać tego Nowego. Każdego dnia na nowo mamy stawać przed Bogiem, naszym Panem i Zbawicielem. Trzeba każdego dnia coś robić, a tego dzisiejszy świat nie proponuje młodemu człowiekowi.

Jak ich zachęcić, żeby weszli w Ruch Światło-Życie?

Jeśli szukają szczęścia w swoim życiu, tego prawdziwego szczęścia, które daje tylko Jezus Chrystus, to mogą, oczywiście jeśli chcą, przyjść na spotkania parafialne , które odbywają się w niektórych parafiach lub po prostu przyjechać na oazę wakacyjną.

Niestety w naszej diecezji spotkania parafialne to rzadkość…

Najlepiej zachęcać ludzi do oazy swoim świadectwem. Każdy, kto jest w oazie powinien dawać świadectwo, zarówno rodzicom, małych dzieci , ale przede wszystkim młodzieży, która sama obserwuje i potrafi ocenić.

A czego mały człowiek nauczy się na naszych oazach wakacyjnych?

Przede wszystkim rozmowy z Panem Bogiem. Także samodzielności w podejmowaniu różnych decyzji oraz spotkania i pozytywnej relacji z drugim człowiekiem. Oczywiście, jest czas na grę w piłkę i na inne hulanki i zabawy. Młodzi ludzie nie będą się nudzić na oazach.

Czy animatorzy odpowiednio zajmą się swoimi podopiecznymi?

Tak, moim zdaniem spokojnie sobie poradzą. Nie będą sami, ponieważ będzie z nimi Pan Bóg i ich odpowiednio pokieruje.

Rozmawiali:
Paweł Gołaszewski oraz Rafał Oleksiuk

 

 

Obrazek

Alumn Grzegorz Konopacki uśmiechem i życzliwością zachęca Cię na oazę!

Możliwość komentowania jest wyłączona.