Ruch Światło-Życie Diecezji Drohiczyńskiej

Wywiad z księdzem Dariuszem Kucharkiem

Ksiądz Dariusz Kucharek jest osobą związaną od lat z Ruchem Światło-Życie. Obecnie pełni funkcję Ojca Duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym w Drohiczynie. W roku szkolnym 2013/14 przygotowywał przyszłych animatorów do pełnienia posługi na oazach. Na zakończenie Szkoły Animatora krótko porozmawialiśmy z naszym opiekunem. Oto, co nam powiedział:

Jak zaczęła się księdza przygoda z oazą?

Moja przygoda z oazą rozpoczęła się po IV klasie szkoły podstawowej. Trudno  policzyć, ile to lat temu było, ale trochę już to trwa. Tylko jeden rok nie pojechałem na oazę w ciągu tego okresu.

A jako moderator, ile razy już Ksiądz był na rekolekcjach oazowych?

Jako moderator byłem już jedenaście razy.

Dlaczego Ksiądz zazwyczaj wybiera Oazę Nowego Życia III stopnia do prowadzenia?

Prowadziłem wiele razy ONŻ I stopnia na przykład w górach w Tylmanowej, w Korycinach w ośrodku, którego już nie ma, ale często wracam z sentymentem. Prowadziłem też Oazy Dzieci Bożych. Raz prowadziłem również Oazę Nowego Życia II stopnia w Tylmanowej, także różnie to bywało. „Trójkę” przejąłem w ostatnich latach, dlatego że studiowałem w Rzymie, więc to środowisko jest mi znane. Zabytki stolicy Włoch oraz kultura nie sprawia mi wielkich trudności, więc jestem związany z tym stopniem.

Ksiądz jest przewodnikiem młodych ludzi podczas Szkoły Animatora. Będą oni posługiwali na oazach wakacyjnych. Jak ta młodzież się sprawuje podczas zjazdów Szkoły Animatora?

Szkoła Animatora jak sama nazwa mówi to miejsce, gdzie młody człowiek chce się czegoś nauczyć, a ja chcę mu to przekazać. Jest to także miejsce, gdzie ten młody człowiek musi się wykazać, kiedy są różnego rodzaju zadania do wykonania związane z konkretnymi wykładami. Musi się również wykazać wtedy, kiedy nikt go nie pilnuje, kiedy sam musi zadbać o porządek oraz dyscyplinę. Nie jest najgorzej, jeśli chodzi o te rzeczy czysto ludzkie. Rodzice nie muszą się obawiać o swoje dzieci 😉

Dlaczego Księdza zdaniem tak mało młodych ludzi jeździ na oazy?

Dlatego, że dzisiejszy świat jest światem pójścia na łatwiznę. Człowiek chce się łatwo dorobić pieniędzy, łatwo chce osiągnąć jakiś tam pułap godnego życia i w ten sposób egzystować. Wszelkie rzeczy, które są nam dane, jak chociażby te nowinki techniczne są po to, żeby uprościć nasze życie, a człowiek chce bardzo szybko osiągnąć ten pułap. Ruch Światło-Życie stawia konkretne wymagania. Najtrudniejsze wymagania jakie może sobie człowiek postawić w życiu to są te wymagania z życia duchowego, a nie wymagania z dziedziny życia sportowego. Ciało można sobie w jakiś tam sposób wytrenować. Od strony umysłowej też można się pewnych rzeczy nauczyć, jeżeli człowiek ma predyspozycje. Życie duchowe jest tym, co wymaga ciągłej pracy, bo wielokrotnie człowiek powraca do starych nawyków, do starych grzechów, do tego, co nazywamy w Ruchu Światło-Życie starym człowiekiem. My w oazie staramy się dążyć cały czas do tego Nowego Człowieka i wzrastać w tej nowości.

Jak w Księdza oczach zmieniała się oaza, porównując kiedy Ksiądz zaczynał jeździć do czasów obecnych?

Na pierwszych oazach, na które jeździłem królował na śniadaniu, obiedzie i kolacji żółty ser, dżem i czasami pojawiała się jakaś konserwa np. z darów z Niemiec. To był taki smalec z elementami mięsa a nie mięso ze smalcem. Pamiętam pierwszą oazę. Wszyscy chłopcy spali w jednej sali, było nas trzydziestu kilku. Do mycia mieliśmy krany z zimną wodą w takiej ciemnej łaźni, gdzie zlewy były kamienne. Sala do jedzenia to było po prostu zadaszenie, pod którym stały drewniane stoły i ławki. Niezależnie od pogody tam zawsze spożywaliśmy posiłki. Jeżeli chodzi o taką stronę materialną i zaplecze gospodarcze to te warunki teraz są o niebo lepsze. Jeżeli chodzi o stronę uczestników no to ludzie zawsze są tacy sami. Mimo tego, że dzieli nas długi okres czasu, to na oazę zawsze przyjeżdżają ci, którzy szukają Pana Boga, nawet nie wiedząc, że Go szukają.

A czego młody człowiek może się nauczyć na oazie?

Przede wszystkim samodzielnego życia. Oaza promuje to, że ja potrafię sobie zrobić kanapkę, obrać ziemniaki, pozmywać naczynia, posprzątać. Potrafię przede wszystkim służyć drugiemu człowiekowi! Dzisiaj chcemy, żeby ktoś nam służył. Płacimy pieniądze i wymagamy, żeby pani ekspedientka podała nam to czy tamto z półki. Liczymy na to, że przyjdzie ktoś i tą czynność wykona, tamtą czynność wykona za nas.
Po drugie oaza jest ruchem, który stawia bardzo duży nacisk na tzw. małe wspólnoty. Niezależnie czy to oaza letnia, czy praca formacyjna w ciągu roku tworzy się małą grupę, czyli taką do maksymalnie 10 osób. Rozważa się w nich Słowo Boże, czy wybrane tematy z konspektu. Oaza uczy przede wszystkim działania i funkcjonowania we wspólnocie oraz dawania czegoś z siebie innym ludziom.

Czy trudno było się Księdzu przestawić z pozycji uczestnika i animatora na pozycję moderatora?

Pomiędzy pozycją uczestnika i animatora a pozycją moderatora jest jeszcze pozycja kleryka, który pełni czasami funkcję moderatora i wyręcza go w pewnych rzeczach. Jak ktoś jeździł z dobrym moderatorem to potrafił wyciągnąć odpowiednie wnioski, zobaczyć, przyjrzeć się, jak się powinno funkcjonować. Tak naprawdę to nie jest tak trudno.

Jak Ksiądz by zachęcił młodych ludzi do oazy?

Starszym, czyli takim, którzy kwalifikują się już na Oazy Nowego Życia, powiem tak: jeśli chcesz zmienić coś w swoim życiu i zobaczyć, że jesteś człowiekiem wartościowym to przyjedź na oazę.
Małym dzieciom z kolei powiem tak: jak chcesz zobaczyć, co to znaczy być dzieckiem Pana Boga to przyjedź na oazę.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Rozmawiali: Paweł Gołaszewski oraz Rafał Oleksiuk

 

Obrazek

Ksiądz Kucharek zachęca młodzież oraz dzieci do wyjazdu na letnie oazy!

Możliwość komentowania jest wyłączona.